„Przestańcie mi klaskać, zacznijcie mnie słuchać”

Czasami rodzi się we mnie pragnienie poznanie świętych twarzą w twarz. Bardzo chętnie spotkałabym św. Faustynę, św. Teresę od Dzieciątka Jezus, św. Augustyna i wielu innych. Wiem, że z takiego spotkania mogłoby wyniknąć wiele dobra dla mojej duszy. Ufam również, że spotkamy się w wieczności.

Jednak czy naprawdę chciałabym ich spotkać…? Czy widząc ich przed sobą umiałabym należycie skorzystać z ich obecności? Przecież spotykamy w życiu tak wielu ludzi, potencjalnie każdy z nich może być kanonizowany. Czy moje spotkanie ze świętymi nie skończyłoby się na zrobieniu pamiątkowego zdjęcia i wrzucenia go do sieci…?

Obecnie w dobie kamer, aparatów, mediów oraz internetu wszystko staje się na wyciągnięcie ręki. My już nawet nie podróżujemy, a kolekcjonujemy zdjęcia, odhaczamy kolejne „zdobyte” miejsce na mapie. Jakże chętnie ogłaszamy, że byliśmy na kolejnych rekolekcjach w tym roku prowadzonych przez konkretnego kaznodzieję, gdzie jak się wydaje TRZEBA BYĆ, żeby BYĆ KIMŚ. Widząc piękne miejsce zanim zdążymy podziękować za nie Bogu i uwielbić Go w tym co stworzył robimy szybkie zdjęcie, dopisujemy fantazyjny opis i wrzucając na portale społecznościowe czekamy na like. Jakże łatwo wpaść w tę pułapkę (sama niejednokrotnie się na tym przyłapuję).

Widząc znaną i w jakiś sposób ważną dla nas osobę czy poświęcamy chwilę czasu na rozmowę z nią? Przeważnie robimy szybkie zdjęcie z ukrycia (lub przy większej odwadze robimy z nią selfie- za zgodą tej osoby). Oczywiście nie zawsze i wszędzie jest czas na rozmowy, czy zatem po takim spotkaniu dziękujemy Bogu za tę możliwość. Czy prosimy Boga, by Jego miłość przebijała przez działania tego bliźniego ?

Może myślisz sobie teraz: „Ona przesadza, zdjęcia przecież pomagają nam powspominać za jakiś czas”. Masz rację ! Nie dajmy sobie jednak odebrać tych chwil wzruszenia, zastanowienia, zadumy zagłuszając je aparatem, dyktafonem, like’ami.

Traktujmy tych, których spotykamy na swojej drodze jako osoby, które nam chcą coś ważnego przekazać. Do zbawienia naszej duszy nie jest konieczna (a myślę, że i mało pomocna) wiedza o tym jakie jest ulubione danie, piosenka, film danego świętego (wszak nie samą kremówką żyje człowiek 😉 ) Poznając świętych oraz tych, którzy dopiero do świętości dążą skupmy się na tym JAK żyją, CO mówią, JAK GŁĘBOKA jest ich relacja z Panem. Proszę was, nie róbmy ze świętych maskotek, którymi można się wyręczyć w prostej sprawie, traktować ich jak kolegów równych sobie (mówienie do nich per „ty” w koleżeńskiej formie mnie jednak razi) oraz nie traktujmy ich jak kolejny wabik na turystów, którzy to chętnie przybędą skosztować ulubionego dania św. NN.
Nie klaszczmy im, a słuchajmy tego co mówią/mówili.

Czy to znaczy, że nie można mieć „ulubionych” świętych, znać ich żywotów, kwiatków z życia ? Czy jeśli wiemy dużo o danej osobie to źle i musimy jak najszybciej zapomnieć ? Nie! Proszę was jednak, abyśmy nie zatrzymywali się na powierzchownościach. Nie klaszczmy nie wsłuchując się w słowa. Nie słuchajmy ich słów, jeśli nie wprowadzamy ich w życie. Nie wprowadzajmy w życie, jeśli nie zapytaliśmy się w sumieniu czy przyniesie to korzyść dla duszy.

Podzielę się z wami na koniec tym, co mi pomogło mieć właściwy stosunek do świętych- LITURGIA GODZIN. W Godzinie czytań niejednokrotnie znajdujemy fragmenty kazań w których (obecnie, wtedy jeszcze nie) święci , mówią o tych którzy już zostali kanonizowani. Nie ma tam miejsca na „kumplostwo”, umniejszanie zasług oraz życiorysu. Jest pełne pokory wejrzenie na życie i ukazanie w Bożym świetle prawd pomocnych nam grzesznikom. Ponadto w Godzinie czytań przeczytać możemy także urywki pism świętych- konkretny fragment tekstu nie opakowany w żadne zbędne informacje, które mogłyby rozproszyć to co najistotniejsze. Krótkie teksty, skłaniające do myślenia- czytane w klimacie modlitwy i w imieniu całego Kościoła.

Mam nadzieję, że spotkam świętych twarzą w twarz w wieczności, oczyszczona z wszelkiego ludzkiego przywiązania. Będziemy wtedy mieli całą nieskończoność czasu na rozmowy i cieszenie się swoją obecnością. A teraz proszę Pana, by otwierał moje oczy i ukazywał mi za pomocą życiorysu świętych drogę do Niego.

Niech Pan Ci błogosławi 🙂

 

obrazek: http://breviarium.blogspot.com/2011/10/ad-1973-deforma-litanii-do-wszystkich.html

Reklamy

7 Replies to “„Przestańcie mi klaskać, zacznijcie mnie słuchać””

  1. Niestety żyjemy w czasach, w których ciągle brakuje nam czasu, żyjemy w biegu, by zdążyć coś zrobić, gdzieś pojechać, z kimś się spotkać. Ale zapominamy o kontemplacji tych chwil. Sama się łapie na tym, że pędzę gdzieś przed siebie, zamiast się zatrzymać, zatopić się w zadumie…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s